Jednocześnie będzie bardzo obszerny dzięki zamieszczonym zdjęciom. No i prawdopodobnie jest to mój ostatni wpis, zanim wybiorę się w podróż na zachód.. :)
To flaga z herbem Koper (prawda, że bardzo radosna?). Jest to niewielka miejscowość na Słowenii (jak zresztą wszystkie :D), do której udało mi się zawitać w ostatni weekend.
Słowenia różni się dosyć znacząco od Włoch. Po pierwsze, słowa wydają się jakieś takie znajome - wreszcie ktoś rozumie twoje przekleństwa rzucane pod nosem (we Włoszech możesz mówić wszystko bo i tak nikt nie rozumie słowiańskich języków). Po drugie, sami Słoweńcy są tacy jakby bardziej... spontaniczni i naturalni. Po trzecie, jest ciut taniej choć niewiele. Dla Polaka ceny dalej są dosyć wysokie. To niewiele ale najważniejsze różnice, jakie nasunęły mi się po spędzeniu trzech dni na Słowenii.
Jednak pomimo, że spędziłem u sąsiada Włoch niewiele czasu, to pokochałem ten kraj :)
Koper, Isola i Piran - trzy najważniejsze miasta znajdują się w słoweńskiej części Półwyspu Istrii. Większość terenu należy do Chorwacji, jednak Słowenia posiada mały skrawek dostępu do morza, a w Koper znajduje się największy port Słowenii.
Zanim dotarłem do Koper, nocowałem w przygranicznej miejscowości po stronie słowiańskiej, skąd rozpościerał się wspaniały widok na Triest.
Jednak świadom, że panoramy Triestu stają się standardem w moich wpisach, tym razem skupię się na czymś innym.
Cóż to może być?
Tak, w przyszłości wokół tych patyków obrosną winorośla, z których powstanie ukochane przez Słoweńców wino. Gdy szedłem na piechotę do Koper, taki widok był bardzo częsty. Nie mogę się doczekać początków lata, gdy winorośle zaczną powoli wydawać swoje owoce!
Gdy dotarłem już do Koper, nocowałem w słoweńskim akademiku. Niestety, nie natknąłem się na żadne imprezy na piętrze ;)

To zdjęcie postanowiłem wyszczególnić. Dlaczego? Ponieważ jak się dowiedziałem, gdy lew wenecki trzyma w swojej łapie otwartą książkę, to znaczy, że budynek (na której jest lew) został wybudowany za czasów pokoju, natomiast gdy książka jest zamknięta, wtedy Wenecjanie wybudowali budynek za czasów wojny. Hm, nie wiedziałem.
(a tutaj można zobaczyć, jak lew wyglądał w oryginale. Trochę go poprawiłem ale był to mój pierwszy retusz więc daleko mi do umiejętności najlepszych np. tego pana. Polecam przejrzeć jego prace i zobaczyć, jak wygladają zdjęcia, zanim ujrzą one światło dzienne)
Sam Koper jest naprawdę mała miejscowością - ma ok.50 tysięcy ludzi łącznie z okolicą. Można go zwiedzić dosłownie w kilka godzin.
Kilka zdjęć:
1 2 3 4
Tutaj natomiast panorama Isoli (wpis bez panoramy to wpis stracony :))
Jest to miasto położone na południe od Koper i jest równie niewielkie. Do kolejnego miasta, Piran, które razem z Koper i Isolą tworzą trójcę na Płw. Istria, nie udało mi się dotrzec ale nic straconego bo zamierzam szybko wrócić na Słowenię :)
No i na koniec słowo o towarzyszach mojego krótkiego wypadu. A raczej dwa zdjęcia :)
1 2
Udało mi się poznać cztery Słowenki, jednego Niemca i jedną Niemco-Francuzkę (sama nie wiedziała, kim jest) więc całkiem nieźle jak na 3 dni wypadu. Naprawdę wspaniała ekipa - ze Słoweńcami spotkam się zapewne naprawdę szybko.Dogadujemy się lepiej niż sądziłem :)
To tyle, jeśli chodzi o wypad na Słowenię. To była moja pierwsza wizyta w tamtych rejonach (niestety, dopiero pierwsza). Ale w końcu wybrałem Triest właśnie ze względu na bliskość położenia względem Słowenii, Chorwacji, Serbii.
Słowenia naprawdę mnie urzekła. Poczułem się tam trochę jak u siebie. Była to znakomita okazja, aby "odpocząć" od realiów włoskich. W sumie słowo "odpocząć" nie powinno być tak do końca w cudzysłowie, jako że moje życie tutaj zaczyna nabierać potężnego rozpędu i zaczyna przypominać tryb z Polski (czyli ok. 200%, nawiązując do poprzedniego wpisu ;))
(tutaj jest 12 zdjęć, jakie w tym wpisie linkowałem)
Kontynuując fotobloga, czasem pada w Trieście. Bardzo rzadko ale jednak zdarza się :)
Nie jest to jednak okazja do smutku ponieważ dzięki temu można uchwycić takie momenty
Przepraszam za niską ostrość ale brakuje mi statywu... po kilku latach studiowania ręka za bardzo się trzęsie i ciężko robi się zbliżenia :)
Kończąc już tego fotobloga, podsumuję to jednym słowem:
Oppa!
(kliknąć)
(wyjaśnienie zapewne w jednym z kilku następnych wpisów)
PS i na deser nowa reklama Heinekena dla wszystkich wielbicieli lodówek :) Imo, reklama zdobywa 10/10 :)
PS2 a jak ktoś nie rozumie sensu tej reklamy, to tu jest jej poprzednia część
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz