Piwo na obczyźnie

Chciałem napisać o czymś innym ale po dzisiejszej wizycie w sklepie postanowiłem zrobić krótki wpis o... piwie.

Stereotypy, które mówią o tym, że Włosi nie mają dobrego piwa, są prawdą. Niestety. Albo jest ono przeznaczone tylko dla tajemnych grup. Pomimo wizyty w kilkunastu sklepach widziałem jedynie kilka marek włoskich piw, na czele z Nostro Azzurro i Birra Moretti. Nic nadzwyczajnego.
Mam to szczęście i mieszkam w Trieście, który leży bardzo blisko granicy. Dzięki temu tutejsze e sklepy są głównie zaopatrywane piwami z krajów niemieckich i Słowenii. Nie ma problemu ze znalezieniem kilku najważniejszych marek niemieckich i austriackich. Są one ponadto w bardzo przystępnej cenie, nawet jak na kieszeń biednego studenta z Polski. Kto pił niemieckie weissbiery, ten wie, jaka to jakość...
Importowane piwa ze Słowenii także stanowią znakomitą alternatywę na czele z jasnym Laško. Słoweńcy produkują naprawdę niezłe piwa chociaż najlepszego z nich, moim zdaniem, ciemnego Laško nie znalazłem. Zwiedzając Słowenię, można jeszcze spróbować piwa marki Union (Laško zostało wykupione przez ten koncern), jak i również różnego rodzaju Radlery (są to piwa mieszane z lemoniadą - jedynie 2,5% ale znakomite na południowe upały). W Ljubljanie udało mi się także spróbować Olm pivo (Human fish beer). Olm to płaz, który występuje m.in. w jaskiniach w Słowenii. Natomiast Olm pivo to słoweńskie jasne ale - specyficzne ale niezłe. Będąc w Ljubljanie warto spróbować choć nie jest sprzedawane w każdej knajpie. Oprócz Laško i Unionów innych piw ze Słowenii w Trieście nie znalazłem (może jeszcze któryś z Radlerów byłby do znalezienia). Inna sprawa, że Słoweńcy mają głównie te dwie marki (które są skupione w jednym koncernie). Zapewne, posiadają wiele lokalnych piw, tak jak Polska (np. Ciechany czy Żywe Piwo) ale spróbować ich nie jest tak łatwo.
Niestety, nie widziałem piw chorwakich w Trieście. Tutaj boleję nad tym faktem. Chorwaci mają bardzo dobre browary. Karlovačko, Ožujsko, Pan to najpopularniejsze marki. Ale warto spróbowania są przede wszystkim: Tomislav i Velebitsko. Pierwsze z nich jest wg wielu najlepszym chorwackim piwem, a sam Tomislav to pierwszy król Chorwacji, który dumnie stoi m.in. przed stacją kolejową w Zagrzebiu. Velebitsko jest lagerem występującym w dwóch odmianach, ciemnej i jasnej. Ponadto w Zagrzebiu możesz pójść do knajpy/restauracji, która produkuje swój własny browar. Nie dość, że można tam dosyć tanio zjeść m.in. Ćevapčići, to jeszcze lokal (nazywa się Mali Medo - Mały Niedźwiedź) oferuje pięć różnego rodzaju piw. Mmmmm, nic, tylko siedzeć do zamknięcia i przyjść następnego dnia zaraz po otwarciu.
Ależ się rozpisałem... Jednak każdy z nas podróżuje w innym celu. Jedni, by zobaczyć wspaniałe zabytki, inny by odwiedzić kolejne kluby. Ja (a myślę, że i tysiące innych ludzi) jeżdżę po świecie głównie w poszukiwaniu nowych chmielowych smaków. Mógłbym jeszcze tutaj opisać wyprawę do Graz, które jak każde miasto teutońskie oferuje niezwykłe bogactwo piw albo pierwsze wrażenie po spróbowaniu chińskiego piwa ale to może kiedyś indziej... Albo najlepiej przy piwie :)

A na koniec reklama piwa, oczywiście. Tym razem Guiness (skromnym zdaniem, genialna :)) - nota bene, tą markę właśnie najbardziej opłaca się pić w knajpach w Trieście bo kosztuje jedynie 5 euro, a oferuje przynajmniej dobrą jakość, czego nie da się powiedzieć o innych piwach lanych we Włoszech. Ale taki kraj...




PS a wpis ten został zainicjowany moją wyprawą do sklepu, gdzie na półce zobaczyłem Karpackie Mocne! Jednak wysoka cena (ok. 1 euro) zniechęciła mnie do zakupu i wybrałem ostatecznie dunkel- i weissbier z Niemiec :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz