Daaaaaawno tu nie zaglądałem, wy chyba też. W międzyczasie sporo się podziało w moim życiu, a jako że to w końcu blog ainura, to mogę napisać to i owo.
Przede wszystkim jestem dyplomowanym internacjologiem. Dla niewtajemniczonych - internacjolog to osoba kończąca stosunki międzynarodowe. Ukończyłem więc 5-letni bój i pierwsze ze studiów z dobra oceną. Nie wiem czemu, ale nadmierna eufora mnie nie przepełnia. Ot, kolejny mały krok...
Tytuł tego wpisu jest znamienny i dotyczy również mojej pracy magisterskiej. Wybrałem ciekawy temat, jakim jest doktryna anarchizmu. Próbowałem w niej prześledzić rozwój i upadek tej jakże interesującej ideologii od jej początku w 2. poł XIX wieku. Tak, przyjąłem, że anarchizm upadł...
To przykre, bo choć sam określam się jako anarchoindywidualista lub anarchokapitalista, to należy przyznać, że niewiele zostało z wielkiej doktryny, pod której szyldem jeszcze w latach 1936-1939 walczyło prawie 2 miliony ludzi w Hiszpanii, stawiając czoło Franco. Przegrali ostatecznie, przegrała i doktryna...
Po II wojnie światowej przyszedł nam z jednej strony wszechobecny globalistyczny demokratyzm, a z drugiej twarde rządy dyktatorskiego socjalizmu. Dla "zachodniej hemisfery" anarchizm był zbyt czerwony, dla wschodu zbyt wolnościowy. Efekt? Na początku lat `60 w całych Niemczech działało mniej anarchistów niż obecnie w Krakowie.
Socjalizm jednak się nie sprawdził i padł z hukiem. Choć w latach `90 niektórzy wieszczyli ostateczny triumf liberalizmu gospodarczego i politycznego (co by to nie znaczyło), to końcówka pierwszej dekady XXI wieku pozwala nam wątpić w jego nieomylność, przede wszystkim od strony ekonomicznej. Tapnięcie gospodarki USA czy bailout Grecji to gigantyczne kryzysy systemu demokratyczno-liberalnego. Inna kwestia, ile tego liberalizmu zostało, skoro państwa jedynie zaostrzają regulacje i podwyższają podatki...
Efekt? Wydarzenia greckie od grudnia 2008 r. po zabójstwie młodego chłopaka i znów powiewające czarne flagi. Charakterystyczne A w kółeczku, jak również kolor czarny (z ew. czerwienią) zaczyna się jednak pojawiać coraz częściej. Sytuacja może rozwinąć się w następnej dekadzie niezwykle interesująco. A ja mam nadzieję śledzić te wszystkie wydarzenia - przynajmniej od strony naukowej.
Przede wszystkim jestem dyplomowanym internacjologiem. Dla niewtajemniczonych - internacjolog to osoba kończąca stosunki międzynarodowe. Ukończyłem więc 5-letni bój i pierwsze ze studiów z dobra oceną. Nie wiem czemu, ale nadmierna eufora mnie nie przepełnia. Ot, kolejny mały krok...
Tytuł tego wpisu jest znamienny i dotyczy również mojej pracy magisterskiej. Wybrałem ciekawy temat, jakim jest doktryna anarchizmu. Próbowałem w niej prześledzić rozwój i upadek tej jakże interesującej ideologii od jej początku w 2. poł XIX wieku. Tak, przyjąłem, że anarchizm upadł...
To przykre, bo choć sam określam się jako anarchoindywidualista lub anarchokapitalista, to należy przyznać, że niewiele zostało z wielkiej doktryny, pod której szyldem jeszcze w latach 1936-1939 walczyło prawie 2 miliony ludzi w Hiszpanii, stawiając czoło Franco. Przegrali ostatecznie, przegrała i doktryna...
Po II wojnie światowej przyszedł nam z jednej strony wszechobecny globalistyczny demokratyzm, a z drugiej twarde rządy dyktatorskiego socjalizmu. Dla "zachodniej hemisfery" anarchizm był zbyt czerwony, dla wschodu zbyt wolnościowy. Efekt? Na początku lat `60 w całych Niemczech działało mniej anarchistów niż obecnie w Krakowie.
Socjalizm jednak się nie sprawdził i padł z hukiem. Choć w latach `90 niektórzy wieszczyli ostateczny triumf liberalizmu gospodarczego i politycznego (co by to nie znaczyło), to końcówka pierwszej dekady XXI wieku pozwala nam wątpić w jego nieomylność, przede wszystkim od strony ekonomicznej. Tapnięcie gospodarki USA czy bailout Grecji to gigantyczne kryzysy systemu demokratyczno-liberalnego. Inna kwestia, ile tego liberalizmu zostało, skoro państwa jedynie zaostrzają regulacje i podwyższają podatki...
Efekt? Wydarzenia greckie od grudnia 2008 r. po zabójstwie młodego chłopaka i znów powiewające czarne flagi. Charakterystyczne A w kółeczku, jak również kolor czarny (z ew. czerwienią) zaczyna się jednak pojawiać coraz częściej. Sytuacja może rozwinąć się w następnej dekadzie niezwykle interesująco. A ja mam nadzieję śledzić te wszystkie wydarzenia - przynajmniej od strony naukowej.
cdn.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz