Długo tutaj nic nie napisałem. Ale październik dopadł mnie całą siłą i musiałem uporać się z nawałnicą nowych obowiązków, jakie mi zostały zaserwowane głównie przez uczelnię i rodzące się projekty naukowe. Ale już jest w miarę dobrze, więc szybko wpisuję coś nowego na blogu, starając się nie robić jeszcze dłuższych przerw...
Tym razem o czymś takim, co nazywa się parkour.
Wiele osób w ostatnich miesiącach mogło ode mnie usłyszeć, że zacząłem trenować parkour - z reguły słyszałem w odpowiedzi albo a co to jest?, albo ciebie już do reszty pogięło.
Jeśli chodzi o wyjaśnienie, czym jest parkour.. to chyba po prostu najlepiej zobaczyć filmik, pokazujący najlepszych w akcji np ten. Chyba że chcemy coś bardziej akrobatycznego, to polecam ten filmik (choć to akurat raczej free run, a nie parkour)
Krótko, parkour to sztuka poruszania się z punktu A do punktu B po linii prostej. Oznacza to, że mamy pokonać na swojej drodze wszystkie przeszkody. Wszystkie. Choć oczywiście 10 piętrowy blok może stanowić czasem problem ;)
Jeśli ktoś jest zainteresowany szerszą filozofią parkouru, to polecam obejrzeć ten wywiad.
Natomiast, dlaczego parkour?
Bo przede wszystkim to walka z samą sobą. Walczysz zarówno ze swoim ciałem, wykonując coraz cięższe tricki, ale przede wszystkim ze swoją psychiką. Wizja upadku z kilku metrów czy uderzenie kolanem w mur potrafi skutecznie blokować każdego. Nawet kiedy wiesz, że fizycznie jesteś w stanie wykonać ten trick. Dlatego takie pokonywanie kolejnych własnych barier jest dla mnie najbardziej kuszące. Na tyle kuszące, że trenując od lipca, w ogóle mi się to nie znudziło.
No i nie potrzebujesz do tego ani innych ludzi (choć w grupie też ćwiczy się bardzo dobrze) ani specjalnego ubioru (jak w kendo) czy innych elementów (choćby piłki, siatki czy kosza). Po prostu parkour można ćwiczyć wszędzie - barierka, murek, ba! nawet krawężnik! (do ćwiczenia balansu).
Jeśli ktoś chce dołączyć, to śmiało. Wystarczy ubrać sportowe ciuchy, dobre buty i ruszyć... szukać coraz trudniejszych miejsc do ćwiczeń, podglądać mistrzów na youtubie i wpaść na forum krakowskiego parkouru :)
Bardzo proste, a jednak tak wymagające.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Może parę kolejnych osób przekona się dzięki Tobie, że mając te 20 parę lat nie jest się "za starym na takie rzeczy", na dobrą zabawę i rozwijanie się nigdy nie jest za późno. :) Jeszcze jeśli mógłbym coś dodać, tricki to są w cyrku :D jak to zwykłem mówić, tutaj raczej zwykło się używać sformułowań typu "techniki", bądź po prostu "elementy". Pozdrawiam i do zobaczenia na treningu. :)
OdpowiedzUsuńDaniel B.
Ślim ma rację ;) pzdr
OdpowiedzUsuń