Od kilku lat chciałem zacząć trenować parkour :) w końcu te wakacje zostałem w Krakowie i postanowiłem zrealizować swój zamiar :)
zacząłem najpierw trening siłowy - takie podstawy jak brzuszki itp
następnie w Parku Jordana w Kraku jest zrobiona mała ścianka do wspinania się - dla 6-latków jest wyzwaniem, by wejść na szczyt ale dla takich staruchów jak ja dobrym ćwiczeniem jest po prostu "wspinanie się w bok" czyli po prostu poruszanie się po ściance poziomo (i w kółko)
no i czas na sam parkour - biegam sobie po Krakowie i szukam fajnych miejsc, gdzie można by poćwiczyć. Jako że jestem kompletnym laikiem, to nie mogę wybierać miejsc ekstremalnych, a jedynie jakieś proste rzeczy. Ale i tak jest z tym problem tj ze znalezieniem fajnych miejsc. Kraków jest tak zbudowany, albo jest kamienica albo ulica - pierwszej nie przeskoczysz, a na drugiej krawężnik nie jest wyzwaniem. Cóż... ale na razie znalazłem jedno fajne miejsce koło głównego budynka AGH. A mój blok też nadaje się do paru rzeczy :)
Tylko mam jedno "ale"... dlaczego jak zaczynam biegać po mieście, to zaczyna padać deszcz i po kilkunastu minutach muszę umykać do domu? Złośliwość losu...
A na deser daję filmik z youtube pokazujący chłopaka, który ćwiczy parkour. To co on robi... dla niego naprawdę nie ma żadnej przeszkody, której nie mógłby pokonać. Dla mnie jest wzorem - ciekawe za ile lat świetlnych osiągnę taki poziom?
FILMIK
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz